Temat: Chcę mówić o Bogu ale nie mogę.
Data:
26-02-2010 13:30
Mam 17 lat. Nawróciłem się na nowo. Moja rodzina jest katolicka. Nie potrafię im powiedzieć, ani mówić o Bogu komukolwiek innemu ze świata. Nie jestem w stanie tego zrobić. Boję się. Pokładam ufność w Panu że mi pomoże i rozwiąże problem. Nie chcę się go wypierać przed ludźmi. Myślę, że mój problem ma związek z moją przykrą przeszłością i lękiem przed ponownym odrzuceniem.
Co robić?
Data:
27-02-2010 22:09
Witaj Mariusz,
Czy moglbys napisac na moj e-mail? Postaram sie pomoc Tobie, bazujac na moich doswiadczeniach.
argonath90@tlen.pl
Pozdrawiam,
Joanna
Data:
28-02-2010 08:10
Mariusz, to Duch Swiety przekonuje o grzechu. Ty mozesz być tylko narzędziem. Proś Boga aby Ciebie uzywał. Nie koniecznie od razu uda sie powiedzieć Ewangelię. Musisz swiadczyc zyciem, postępowaniem, Jezus mówi \"wszyscy poznaja żeście moi gdy miłość mieć bedziecie\".
Ja miałam ten sam problem, ze nie umiałam powiedzieć ludziom o tym jak mogą być zbawionymi i że Bóg ich kocha i za nich umarł. Teraz bez problemu nawet z obcymi potrafię zaczać rozmowę na ten temat. To nie moja zasługa, ale Duch Święty mnie zaczął używać gdy zobaczył ze jestem gotowa. Z ludzkiego punktu widzenia to po prostu przychodzi automatycznie, co nie znaczy, ze nie trzeba jakby samemu próbować. Warto oczywiście mież ze soba biblię. Duch Siwęty bedzie wskazywał Ci wersety, któych używać. Nawet gdy Tobe bezie sie wydawało ze mówisz niepoprawni, nieskładnie to nie ważne- Duch Święty wykonuje pracę z duchem tej osoby. To niesamowite i pasjonujące!!!!!!
Na początek mozesz uzywać też tarktaty ewangelizacjne. Polecam tez film pt Ścieżkami Mistrza jest na internecie. Praktyczny poradnik jak dzielić sie Ewangelią.
Data:
28-02-2010 20:23
Mariusz przede wszystkim uświadom sobie:
Bez Łaski Bożej nie kiwniesz nawet małym palcem u ręki. A Ty chcesz mówić rodzinie o Jezusie o własnych siłach, bez modlitwy, bez szukania Bożego oblicza? Zapomnij. Potrzebujesz Łaski Bożej do tego... A więc dużo się módl się, dużo czytaj Biblię, proś Jezusa o Łaskę, o odwagę, o to żeby Cie posłał do zgubionych. Bądź ubogi duchem, uzniżaj się przed Bogiem... Nie próbuj robić nic dla Jezusa o własnych siłach bo to jest służenie samemu sobie, a więc bożkowi - Twojemu "JA". Bądź całkowicie zależny od Łaski Bożej, a wtedy zobaczysz cuda.
z Bogiem
Data:
28-02-2010 22:19
Witam Mariuszu w pierwszej fazie to ty potrzebujesz opieki i wsparcia, ale milo że myślisz już o dawaniu świadectwa. Oby ten zapal był w tobie jak najdłużej i otaczaj się braćmi którzy będą Ciebie w tym wspierać. Dobrze jest mięć kogoś starszego, pastora lub kogoś w tym rodzaju. Nie wiem jak jest u ciebie ale rodzice po jakimś czasie widzą najczęściej zmianę w życiu swojego dziecka; nie chodzi do kościoła, nie chodzi na dyskoteki i wówczas się martwią. Kiedy się pytają mamy sposobność do złożenia świadectwa. Trzeba się modlić i nie ustępować by widzieli, że nasze życie jest szczere. Przede wszystkim społeczność z Panem i modlitwa.
Data:
01-03-2010 19:48
Data:
07-03-2010 18:48
Ewangelia zawiera wiele różnych wypowiedzi Chrystusa, jakie można by przytoczyć i pokazać tym samym , iż człowiek musi się zdecydować i dokonać wyboru, komu chce służyć.
Nie można potajemnie przed światem wierzyć, a gdy świat widzi, to ukrywać swój związek z Chrystusem, jakby to było czymś wstydliwym. Kto jednak tak czyni, ten traktuje swój związek z Bogiem, jakby był on czymś złym, a nie Dobrym. Podobnie, jak żona, która zdradza swego męża i robi to potajemnie, by mąż się nie dowiedział, że jest mu niewierna.
Nie możemy udawać przed światem, że jesteśmy z nim, a potajemnie spotykać się z Bogiem, jakby to z Bogiem zdradzało się świat.
Jeśli chcemy mieć związek z Bogiem, to musimy być wierni Bogu , a nie światu, i pokazywać światu, że to Bogu jesteśmy wierni. Jeśli zaś chcemy tworzyć związek ze światem , a nie z Bogiem, to wtedy owszem- żyjemy tak, by przypodobać się światu. Kto jednak żyje tak, by przypodobać się światu , ten żyje przez to tak, by nie podobać się Bogu. Kto zaś chce się podobać Bogu, ten nie chce być atrakcyjny dla świata.
Powiedział to Chrystus: Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: Sługa nie jest większy od swego pana. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli Moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał.
Jako dzieci Boże, nie mamy szukać ukojenia w ramionach świata , ale w Objęciach Boga , dając innym świadectwo swym postępowaniem, jak i słowem, tak i czynem, że nie świata, a Jego dziećmi jesteśmy.
Powiedział też Chrystus inne Słowa: Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.
Powiedział również dużo dziwniejsze słowa, brzmiące tak: Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.
Te Słowa mogą zostać uznane przez wielu ludzi za coś nielogicznego, bo niegodzącego się z ludzkim rozumowaniem. Ludzie bowiem wszelkimi sposobami chcą ratować swoje życie i w tym widzą swoje wybawienie, by przedłużyć swoje życie za wszelką cenę, choćby o chwilę.
Chrystus zaś mówi, iż wybawienie leży nie w staraniu się o to, by zatrzymać życie za wszelką cenę, jak najdłużej , ale wybawienie znajduje się w Bogu, a to wymaga postawienia wiary ponad życiem , a nie życia ponad wiarą. Ten zaś, kto kocha życie, ten go nie poświęci, tak jak wymaga tego Prawdziwa wiara. Kto zaś poświęci życie dla wiary, choćby miał je stracić obecnie, ten zyska życie doskonałe (wieczne). Jeśli jednak wyrzekamy się wiary dla uzyskania korzyści w tym świecie, to nie ma już dla nas zapłaty od Boga, bo my odbieramy już swoją należność od tego świata, wybierając wygodne życie, a nie Zbawienie.
Zbawia jedynie Prawdziwa wiara, a Prawdziwa wiara Chrześcijańska sprawdza się nie tam, gdzie wszystko przebiega po naszej myśli i nikt nie wymaga od nas żadnej ofiary, ale tam się ona sprawdza, gdzie jest obecny krzyż, a ci, którzy go niosą, poddawani są próbie w obliczu, jakiej wychodzi na jaw, na ile są podobni do Chrystusa. Jeśli zaś jesteśmy Prawdziwie potomstwem Bożym, to nie możemy nie być podobni do Syna Bożego, jaki też jest Dzieckiem, chodź wyróżnionym spośród Dzieci Boga.
Data:
09-03-2010 09:46
Witam, ktoś powiedział kiedyś takie wymowne słowa: "ewangelię głoś cały czas- kiedy trzeba używaj słów" Myślę Mariuszu,że pomogą tobie.
Data:
10-03-2010 22:36
W tym roku mam 18 lat. Mam katolicką rodzinę, a moją przygodę z Panem rozpocząłem ponad 4 lata temu. Miałem problemy, bo po nawróceniu różnie bywało. Pewien dramatyczny czas spędziłem na szukaniu Boga w KRK i znalazłem boga o imieniu Isztar (znajome prawda?-ST). Myślałem, że robię dobrze modląc się do NMP, zostało mi pokazane (dosadnie), że Maryja to nie ta sama osoba co matka Jezusa. Dalej nie było wcale jakoś super. Miałem wiele kłopotów, często chodziłem smutny... Zakochiwałem się w kim nie miałem, a jedną dziewczynę zraniłem na uczuciach. Ciągle toczyła się walka we mnie, a na dodatek szkoła potrafi postawić na pełne obroty...
Ta sytuacja zmieniła się niedawno. Obecnie cieszę się z błogosławieństwa Boga, mam radość (ale zaznaczam, że na wszystko jest w życiu czas, nawet na smutek, łzy i pokutę). Szatan nie jest w stanie wmówić mi, różnych rzeczy, które przedtem udawały mu się, np.: że jestem tchórzem, nic niewartym człowiekiem, że liczy się tylko materializm... że moja rodzina idzie do piekła, bo nie umiem ich nawrócić - to najbardziej bolało...
* Zacząłem wołać do Boga, żeby coś ze mną zrobił, bo już sam z sobą niewytrzymię.
* Jezus zaczął działać, zacząłem pokutować.
Nadal nie miałem konkretnego czasu na czytanie Biblii (Słowa). Jest to ważne dlatego, że Słowo jest naszym pokarmem (wersety znasz - nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym Słowem, które płynie z ust Bożych). Byłem śpiochem na potęgę, w sobotę potrafiłem przespać 15h
Dostałem od Michała (Masy) fajną radę: mniej śpij - szybciej wstawaj i czytaj Biblię, w moim przypadku potrzeba cudu do tego, dlatego dał mi linka do pewnego artykułu.
*Zacząłem się modlić, żeby Pan mi pobłogosławił jak wstanę rano i zacznę czytać. Nastawiłem budzik na 6,00. Pan mnie obudził o 5,53 (za szybko), później o 5,57 wyszedłem z łózka i zacząłem czytać i Pan mi błogosławił, bo mu zaufałem na tyle we wszystkim ile umiałem (i ufam nadal). Radość wróciła, w szkole poszło lepiej, a w domu moje relacje z rodzicami stały się lepsze, bo więcej czasu spędzam z Bogiem, co za tym idzie - mniej nasiąkam tym światem.
_______________________________
Mam trzy dobre rady dla Ciebie Mariuszu, które zrozumiałem z łaski mojego Pana:
1 Pokutuj za grzech i to szczerze.
2 Czytaj Biblię rano i módl się z wieczora, szukaj Boga całym sercem.
3 Zaufaj Panu z całego serca, a On będzie Ci błogosławił. Nie martw się o rodzinę, tylko się o nich módl! Jezus jest bardziej zainteresowany zbawieniem twojej rodziny niż Ty sam. Taki Jest Bóg! (Noego ocalił z rodziną (ale bez przyszłych szwagrów, bo nie chcieli iść), Lota wyprowadził wraz z rodziną, Józefa syna Jakuba ocalił z braćmi i całym malutkim narodem Izraela przed śmiercią, Korneliusza zbawił z całym jego domem itd.)
p.s. Jak chcesz pogadać to napisz na: ktmktm@op.pl albo napisz do Masy - e-maila podawał na forum kiedyś.
___________________________________
wklejam poniżej mój starszy post o tematyce nawrócenia rodziny:
temat: co robić aby mąż i syn się nawrócili?
Odpowiedź na zadane w temacie pytanie znajduje się na:
http://www.radiopielgrzym.pl/
\"Wybór partnera i ślub\" Michał Hydzik część II od 18 minuty
__________________________________
POZDRAWIAM W PANU!!!
Data:
19-03-2010 10:48
| Mariusz napisał(a): |
Mam 17 lat. Nawróciłem się na nowo. Moja rodzina jest katolicka. Nie potrafię im powiedzieć, ani mówić o Bogu komukolwiek innemu ze świata. Nie jestem w stanie tego zrobić. Boję się. Pokładam ufność w Panu że mi pomoże i rozwiąże problem. Nie chcę się go wypierać przed ludźmi. Myślę, że mój problem ma związek z moją przykrą przeszłością i lękiem przed ponownym odrzuceniem. Co robić? |
modlic sie ! :)
"Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje, a kołaczącemu zostanie otworzone" (Łk 11, 9 - 10). "
Data:
26-04-2010 13:32
Prorok w swoim miescie jest zle traktowany. W swojej rodzinie czasem nie da sie swiadczyc. Mam rodzine katolicka. Siostra i brat maja twarde serca. Modle sie o nich i Pan stawia innych ludzi na ich drodze. Wiem, ze to jest praca Ducha Sw. Siostra kiedy ma problemy dzwoni do mnie i prosi o modlitwe i Pan odpowiada, na swiadectwo dla niej. Mam obietnice od Pana, ze beda zbawieni "Nikomu z twojej rodziny nie dam zginac", "Jesli uwierzysz zbawiony bedziesz ty i twoj dom". Naszym zadaniem jest wierzyc, ufac Mu.
Data:
04-01-2012 12:14
Nie wiem czy rozwiązałeś Swój problem Mariusz. Mam pewne sugestie dotyczące tej
kwestii:
-Nie napinaj się aby koniecznie zaraz i wszystkim mówić
-Kiedy nie powiesz nie popadaj w potępienie
-Kochaj innych i służ im, Wydawaj owoc ducha
-Żyj z Bogiem i zachowuj Siebie w rzeczywistości modlitwy i Słowa
Zobaczysz że ludzie widząc że jesteś inny sami zaczną zadawać pytania, a wtedy
będziesz miał okazję żeby świadczyć...
Będziesz w tym coraz bardziej śmiały i zaczniesz przejmować inicjatywę...
Data:
22-01-2012 22:13
Witaj Mariusz!
nazywam się Tomek Krzymiński, mam 27 lat, pochodzę z Zielonej Góry. Chcę napisać kilka słów o sobie, abyś spojrzał na swój \"problem\" z innej strony. Od 2007 roku odbywam karę pozbawienia wolności w zakładzie karnym. Piszę do Ciebie w chwili kiedy wracam do więzienia z przepustki. Dziś byłem na nabożeństwie w Zborze EMAUS w Zielonej Górze. Kiedy miałem tyle lat, co Ty byłem szczęśliwym człowiekiem, przynajmniej tak mi się wówczas wydawało. Potem nastąpił szereg różnych zdarzeń, które w konsekwencjii doprowadziły mnie do miejsca, w którym obecnie jestem. Pochodzę z normalnej rodziny ale rzadko kiedy zwierzałem się komukolwiek ze swoich problemów. Więzienie jest dobrym miejscem na przepyślenia, na przeanalizowanie swojego życia. Wyobraź sobie, że to właśnie w więzieniu spotkałem ludzi którzy opowiedzieli mi o Jezusie, o tym, jak bardzo On kocha człowieka, każdego człowieka. Wyznałem wiarę i przyjąłem Pana Jezusa do swojego serca, powierzając MU swoją przyszłość. Wiara jest łaską, tzreba o nią dbać. Jest jak róża, piękna i wdzięczna lecz kiedy się jej nie podlewa, usycha i traci swój blask. Zrozumiałem, że wiara nie jest tylko czymś dla mnie, że jestem zobowiązany mówić o Jezusie innym i dawać świadectwo prawdzie. Na początku też miałem opory aby \"przyznać \" się do wiary przed rodziną czy kumplami z więzienia. Szybko jednak zrozumiałem, że taka postawa jest w istocie zaparciem się wiary, wstydzeniem się Jezusa. Skoro naprawdę uwierzyłeś, nie bój się przyznać do Jezusa przed ludźmi. Jacy są ludzie wiemy doskonale. Jedni Cię zrozumieją, inni wesprzą a drudzy wyśmieją i wykpią. Ale czy to ma znaczenie??? Myślę, że nie. Pochodzisz z rodziny katolickiej. Proponuję, abyś na spokojnie porozmawiał z bliskimi i wytłumaczył im, że nie zmieniłeś wiary lecz zacząłeś wierzyć ŚWIADOMIE, że poznałeś prawdziwego, żywego Jezusa Chrystusa. Módl się, aby Pan Ci w tym pomógł a zobaczysz, że wszystko będzie OK. Nie wstydź się Jezusa, mów o Nim i bądź szczęśliwy.
Serdecznie Cię pozdrawiam i zapewniam o pamięci w modlitwie. Trzymaj się Bracie i głowa do góry
Tomek Krzymiński
Data:
28-01-2012 11:53
Tomku, zgadzam się całkowicie z Tobą ,Pastor Krawiec z Emaus to wspaniały człowiek gdy byłam w więzieniu w krzywańcu wiele mi pomagał Duchowo i tam dopiero zaczeło sie piekło gdy zaczełam mówić o Jezusie kobietą jakie były wzgardzone przez całe tamte społeczeństwo jednak gdy Bóg ze mną kto przeciwko mnie? mogły mnie tam dziewczyny pobić okaleczyć ,ale mnie to nie interesowało. Jezus idzie do tych co się zle mają a ja zostałam posłana do tych co nie mieli już żadnej nadziei, teraz kochany Pastor Krawiec jezdzi tam do Krzywańca zwiastować Ewangelię ,Bóg najpierw posyła kogoś aby utorować drogę następnie wkracza ten który reszte wykona, Błogosławie was moi kochani i jesli macie jakieś pytania poproszę o tel 535-887-444 lub facebook :ruth duda :)