KZ Emaus
"Tak tedy wiara, jeżeli nie towarzyszą jej dobre uczynki, martwa jest sama w sobie." (Jakuba 2:17)

Temat: Kontrowersyjna drama

Autor
Post
Zielonogórzanin

Data:
22-03-2006 17:09

W niedzielę 19 marca młodzież prowadziła nabożeństwo. Wystawiona została też drama "Władca marionetek". Niektórzy płakali, inni zaś wyszli lub nie patrzyli.

Co sądzicie o wystawianiu takich dram w kościele? Czy to złe, że młodzież pokazuje takie rzeczy, skoro ktoś oglądając to może się nawrócić lub zastanowić nad swoim życiem? Czy może chodzi o makijaż?

Jest też plan aby wyjść z różnymi dramami na miasto jak tylko zrobi się cieplej...
Co sądzicie o tej formie ewangelizacji?
Agnieszka

Data:
22-03-2006 18:19

Tej dramy nie nazwałabym nawet kontrowersyjną! Dziwi mnie ze ktos sie moze nia zgorszyc.

Dla tych ktorzy nie widzieli dramy, w skrocie - ona przedstawia osobe - marionetke; Jezus daje jej zycie i daje jej wladze nad tym zyciem; demony probują wyrwac marionetce kontrole nad jej zyciem i w koncu im sie udaje; marionetka wzywa imienia Jezusa i On wkracza i daje jej nowe zycie i demony nie maja juz mocy nad zyciem marionetki.

Jezeli ktos sie gorszy tym ze mlodziez chcaca isc za Bogiem i mowic o Nim innym charakteryzuje sie na demony na potrzeby dramy to - z calym szacunkiem dla tych osob i ich uczuc - takie osoby powinny pokutowac. Faryzeusze gorszyli sie dzialaniem Jezusa. Kiedy uzdrawial chorych mówili ze ma demona! Jezeli kogos gorszy forma to wydaje mi sie ze ma problemy ze swoją religijnoscia.

Dlaczego wydaje mi sie ze ta drama nie jest kontrowersyjna? Bo przedstawia prawde Bozego słowa a nie cos swiatowego.
Justyna

Data:
23-03-2006 21:33

Drama w Kościele - cóż, wg mnie szkoda czasu, ktory marnowany jest tak bezmyślnie. Dziś jest modne hasło "cala Polska czyta dzieciom " - i czy musimy czekać tez na hasło by w Kościele wrócic do czytania Słowa Bożego. Jeżeli dzieci rozumieją słowo pisane, to tym bardziej my dorośli. Na ulicy,... niech bedzie i drama ale wsród ludzi, ktorzy od lat idą za Panem, ogladanie aktorow w nienajlepszym wydaniu - to chyba przesada (do tego muzyka, brrr...) A płakac ludzie mogą - tez z powodu, iż na miejscu gdzie zwykle leży Biblia młodziez "naśladuje zachowanie Jezusa, demona..., ludzie płaczą tez w kinach, na filmach, tak że...

Faryzeusze gorszyli się działaniem Jezusa - co za odwaga w porownaniu!!!! Agnieszko, czyżby udział w dramie porownujesz do działalnosci Chrystusa? Ale jeżeli mam kłopoty z religijnościa - to chyba je lubię, bo stanowczo nie podobają mi się takie występy jako forma uwielbienia Pana.
Agnieszka

Data:
24-03-2006 01:47

Porownanie udziału w dramie z działalnością Chrystusa byłoby conajmniej nierówne. Chodzi tutaj o wskazanie na podobieństwo miedzy faryzeuszami i ich poboznoscia a ludzmi religijnymi i ich gorszeniem sie (kazdemu chrzescijaninowi to grozi).

Sztuka w kosciele na uzytek Bozy? Dla mnie bomba :-) Ale rozumiem ze niektorzy moga miec inna wrazliwosc.

A co do gloszenia slowa. Nikt nie proponuje dramy zamiast głoszenia slowa Bozego na kazaniu. (Z reszta na tym mlodziezowym nabozenstwie bylo głoszone słowo Boze a drama byla tylko dodatkiem).

Mlodziez przez drame starala sie pokazac duchową rzeczywistosc - starała sie jak umiala - chodzilo o tresc a nie o ocenianie gry aktorskiej czy jakosci muzyki. Spór toczy sie o formę... a co z treścią? Byla gorsząca? Przedstawiała nieprawdę, herezję?

Młodziez przebrała sie i ucharakteryzowała na demony i inne postacie (i to o zgrozo w mniejscu gdzie lezala biblia!) - czyzby to byl realny problem? Biblia lezy w centrum podium jako symbol tego na czym opieramy swoja wiare. Mamy walczyc zeby szatan nam tego Bozego słowa nie wykradł z serca a nie o to zeby czasem stolik z Biblią nie był przesuwany!

Kto pamieta o czym bylo kazanie na tym pamietnym nabozenstwie? (a moze sie okaze ze ta "kontrowersyjna" drama była tak absorbująca ze trudno teraz pamietac o czym bylo kazanie....)
siostra Zielonogórzanina ;)

Data:
24-03-2006 19:38

Ja pamiętam o czym było kazanie ;-) bo dotknęło mojego serca i wciąż dotyka... kiedy je wspominam... a jeśli chodzi o dramę - no cóż prawda jest taka że najgłośniej krzyczą ci, którzy nic nie robią, tylko grzeją ławę. Im się nie podoba... rzucam wyzwanie każdemu - niech coś zrobi, niech idzie do młodzieży ze świata i zainteresuje ich "nudnym wywodem o wyższości protestantyzmu nad katolicyzmem". Na przykład.

Ja osobiście widzę osoby dotknięte tą dramą - dla nich warto było, bez względu na krytykę. Poza tym przez tą dramę nawróciła się conajmniej jedna osoba (ja o niej wiem...) a może więcej. W imię czego więc nie robić dram?

A wyzywanie się od faryzeuszy... hah... to trochę za niski dla mnie poziom, darujcie, ale to dziecinne, nie uważacie?
Zielonogórzanin

Data:
25-03-2006 01:17

Tak jak "Agnieszka" napisala - nie chodzi tu w żadnym wypadku o zastepowanie kazania dramą... chodzi o jakieś urozmaicenie, chrześcijańską kreatywność. Jestem jak najbardziej za :-)
Justyna

Data:
25-03-2006 19:11

Trochę jestem zdziwiona wypowiedzią "siostry zielonogrzanina", ktora twierdzi, ze pamięta ,ba przeżywa kazanie Lukasza - a tyle "miłości " w jej wypowiedzi?!

Nawiązałam do tematu, ktory ktos podał, owszem pamiętam kazanie Lukasza i dziwne świadectwo Marcina (raczej sprawozdanie) i wyraziłam swoja opinię na temat dramy.

Zachęcam do wyjscia z nia na ulice miasta, bo siedząc w ławce w kaplicy, trudno było zobaczyć co na podium sie dzieje. Uwierz mi, że partie przy podłodze nie były widoczne w dalszych rzędach, ale hałas było słychac. Przykrótkie bluzeczki - owszem.

Dodam tylko, ze Biblia ostrzega przed kościołami z formą pobożności, ale bez mocy. Dziś jest taki czas, ze ludzie niechetnie słuchają napomnień i kościoły buduje się na przedstawieniach, skeczach. Nie powiem nic nowego, ale naprawdę Słowo Boże ma moc jeśli jest głoszone w mocy Ducha Swiętego! Tak było, jest i będzie!

Przepraszam, ze odważyłam sie wypowiedziec swoje zdanie w tym temacie. Wytrzymałam, nie wyszłam, nie płakałam i nie biję braw!!! - a chyba nie o to chodziło "zielonogorzaninowi", no nie ? :-)
oburzona

Data:
26-03-2006 13:03

Justyno jak ty tak mozesz, nie widziec dzialania a byc tak slepa ze widzisz tylko PRZYKROTKIE BLUZECZKI! ktorych ja osobiscie nie widzialam. Masz chyba klopoty albo jestes jedna z tych co grzeja laweczki i najglosniej krzycza. Skad wiesz Justyno czy Bog akurat nie chce przemiawiac przez takie cos. Mnie to poruszylo tak mocno ze dotej pory jak sobie przypominam ta drame to mnie ciarki przechodza.

Marcin powiedzial najlepiej jak umial, a mial 10 minut wiec prosze go tu nie objezdzac!

Jesli chodzi o milosc w wypowiedzi w twojej go brak, tak wiem w mojej tez ale teraz pisze pod wplywem emocji.

Pomysl troche Justyno, jak mozna tak tlumic jakis wybuch milosci do Boga, a kazdy wyraz jest dobry, zadna mlodzierz nie bedzie sluchala nudnych wywodow ani niczego takiego. Czasami moze przejdzie swiadectwo ale najbardziej wlasnie ta znienawidzona przez Ciebie drama. Jesli tak bardzo Ci sie nie podobalo nie czepiaj sie wszystkiego, mlodzierz sie starala jak mogla.

Wiem ze post jest ostry i szczery ale ktos to musial napisac, a ze padlo na mnie no coz.

Pozdrawiam.
siostra Zielonogórzanina ;)

Data:
26-03-2006 16:58

Justyno... nie tobie decydować o mojej miłości... czy braku miłości. Jeśli chodzi o przykrótką bluzeczkę - ciekawe jak ją widziałaś skoro partii nie było widać. Ale to prawda, był taki moment, spodnie były za duże ;-) hah... mam nadzieję że moja przykrótka bluzeczka nie okazała się dla ciebie pokusą nie do odparcia ;-)

A tak serio - to było głoszenie Słowa. Że ciebie nie dotknęło to się nie dziwię... wyobraź sobie że nie raz robiłam dramy na mieście i odzew był pozytywny. Szkoda tylko że ludzie w kościele się czepiają, że "pobożność" im już czasem zaślepiła wszystko inne.

oburzona - twój post nie jest ostry, tylko szczery, ale zgadzam się z tobą. Najlepsze jest to że mamy być ciałem Chrystusa - nie "zgadzać się we wszystkim" ale "tolerować się i znosić z miłością, troszczyć się o innych i uważać innych za wyższych". Jeśli tak będziemy postępować to nie będziemy szarpać się czy powinny być dramy w kościele czy nie powinny. Tylko każdy zajmie się zdobywaniem niezbawionych ludzi dla Chrystusa w taki sposób w jaki najlepiej potrafi. Ja uważam, że nie powinno być w niczym przesady i drama w Kościele jako stały element nabożeństw to niedopuszczalne, ale od czasu do czasu... czemu nie? :-)
Justyna

Data:
26-03-2006 19:07

Oburzona - dzięki za Twoj szczery i ostry post, jak piszesz. Cóż, napisałam tylko co sądzę o dramie na niedzielnym nabożeństwie. Widzę, że bronisz tej formy jak lwica, ale Twoje prawo! Może i grzeję ławkę, jak mi się zarzuca - ale należę do Jezusa i naprawdę Go kocham. Odebrałaś moj post jako dowód braku miłości do Ciebie, młodzieży. Uwierz bardzo zależy mi na naszej społeczności a, że wypowiedziałam swoje zdanie na tym Forum - wybacz.

Uczono mnie szczerości i nie jestem nikim, kto posiada autorytet by ustalać co i kiedy ma byc na nabożeństwie. Napisałam to co czułam. Jak się nawróciłam, mówiono mi, że przedstawienie na Pasterce, kolędnicy, ktorzy przecież obrazowo przedstawiali narodziny Chrystusa, czuwanie przy grobie Jezusa - to bałwochwalstwo, my z tym zrywamy! Może masz starsze osoby wśrod znajomych, chodzi mi o ludzi wierzących, proszę zapytaj ich co o tym sądzą? Ba, nudne wywody, jak piszesz, mnie jeszcze Słowo Boże nie znudziło a przeciwnie im dłużej żyję odkrywam jego piękno i świeżość.

Trochę mnie smuci, że jestem wyjątkiem (przynajmniej w tym temacie, na forum). Nie, juz nie będę "krzyczeć najgłośniej", kończę.

Może kiedys zmienisz zdanie, życzę Ci wytrwałości w gorliwości w drodze za Panem, bo przeciez jesteś moją kochaną siostrą w Chrystusie.

Pozdrawiam.
Agnieszka

Data:
27-03-2006 00:50

Chce Słowa Bożego głoszonego w mocy z kazalnicy - wpływającego nie tylko na emocje ale poruszającego ducha ludzkiego!! Prawdziwego "mięsa" duchowego. Amen!

Duch Święty jest Bogiem. Moze uzyc kamieni do zwiastowania ewangelii czy nawet osła kiedy to jest potrzebne. Moze uzyc tez dramy czy sie z tym zgadzamy czy nie.

Kiedys (calkiem niedawno) byłam w stanie odrzucic cos co Pan Bog mi daje bo nie bylo to tak opakowane jak oczekiwałam. Bałam sie tego co nieznane. Byłam przyzwyczajona do form jakie były w moim zborze. Pan Bog na szczescie otworzył tą "konserwe" jaką byłam (mimo młodego wieku :-D). Teraz nie chce mówic Panu Bogu "nie Panie, nie przyjmę tego od Ciebie bo to nie zgadza sie z moją religią!". O to mi chodziło pisząc o faryzeuszach i ich poboznosci. Oni zaczynali własnie od takiej postawy i wiemy jak skonczyli...

Nie chodzi o to zeby bronic formy jaką jest drama. Chodzi o to zeby nie zamykać Panu Bogu drogi. Duch Święty jest jak wiatr. Wiatr nie uznaje ludzkich granic.
juz nie oburzona

Data:
27-03-2006 07:12

Ladne porownanie jak Lwica - ale niestety ta "balwowchwalcza forma" jedynie dzis przemiawia do mlodziezy czy tego chcemy - czy nie. Nie interesuja ich nudne wywody, tylko jakas spontaniczna akcja, cos szalonego, pokazanie Jezusa jako szalonego w swojej milosci tak wielkiej ze az... - sie szalec z radosci chce ;-)

Na mnie sama dzialalo to i porwalo mnie i poruszylo tak mocno, ze z totalnej niewiary - wierze. Dla mnie kazda drama albo jakas odskocznia od szarosci jest czyms wspanialym. Starsze pokolenia wychowywaly sie na czyms innym niestety i ja tu juz nic nie poradze oni sie beda zapierac nogami i rekoma zeby dram nie bylo, a mlodziez na odwrot. I jakby nie patrzec to by prowadzilo do jakiegos znow rozlamu kosciola a to juz wogole miejsca nie powinno miec prawda?

Poza tym trzeba byc tolerancyjnym bo kazdy czlowiek ma wolna wole i jest inny, lubi co innego itp. itd. Wiec nie obrazajmy tego co inna osoba lubi, bo to jakbysmy samego Boga obrazali, bo on lubi kazda rzecz (chrzescijanska) np. te "kontrowersyjne" dramy, nudne wywody, czy pokazanie tej szalonej milosci Jezusa. Jesli jest dobre i daje dobre plony, to sie podoba Bogu, jesli sie myle niech mnie ktos wyprowadzi z bledu.

Trzeba pokazac innym ludziom, ze chrzescijanin jest czlowiekiem, ze lubi poskakac przy muzyce fajnej, ze potrafi zaszalec, ale jednakze jest tak podstepny i przebiegly (w dobrym sesie) ze wsrod tych rzeczy potrafi druga niewierzaca osobe tak zaszalec ze zaszaleje ja do Jezusa ;-)

Jesli bardzo Cie obrazil moj post - przepraszam ale jak to przeczytalam to przed oczami mi stanela slepota poboznosci, strasznie mnie to irytuje. Co zrobic, przepraszam poprostu i na dokladke:

Pozdrawiam ;-)
Zielonogórzanin

Data:
27-03-2006 21:36

oj...oj...oj...

Ależ burze wywołałem...

"Justyno" uważam, że dobrze, że wypowiedziałaś się na forum... przecież o to mi chodziło, aby poznać różne opinie...

Niestety nie mogę przyznać Ci racji ponieważ mam inne zdanie... jesteś dość krytycznie nastawiona do tego, ale pamiętaj, że nigdy nie było mowy o rezygnowaniu z kazania czy choćby zastępowania go dramą. Raczej wszystko skrytykowalaś... nawet świadectwo Karata?? No to troszke jakby przesada.

Słowo jak najbardziej jest ważne i też daje mi wiele... coraz więcej nowych rzeczy!!!

Szanuję twoje zdanie choć sie z nim nie zgadzam... ale to nie powód żeby Cie "pojechać"... mam nadzieję, że tego nie zrobilem...

Przyznam szczerze (choć może nie powinienem), że smucą mnie ludziska, ktorzy po nabożeństwie podchodzą i mowią: "Jak ty się ubrales?", "Co to za napis na twojej bluzie?"... eh, eh, eh, co oni robią w czasie nabożeństwa?? Czy patrzą na mnie zamiast na Boga? A przecież nie przychodzę brudny ani z napisem "HWDP" na bluzie?

Pozdrawiam Was :-)
kulka (juz nie i oburzona)

Data:
27-03-2006 21:58

Tolerancyjnym w znaczeniu ze jesli starsze pokolenie nienawidzi dram to nie zakazuje ich. A jak ktos lubi grzac laweczke i glosno krzyczec nie mnie to oceniac, to rola Boga. Ja czuje sie dobrze w bardziej "zywej wierze" w dramach, tancu, piosenkach. Niech ktos to uszanuje i nie obraza ze to jakies balwochwalcze albo co, takie zdanie warto zachowac tylko dla siebie. Mamy zdobywac ludzi do Armi Jezusa, a sposob w tych czasach jest tylko jeden (dramy, piosenki, gorace uwielbianie, taniec itd itp), te starsze niestety zawodza. I nic nam tu do gadania.

Pozdrawiam.

nie?sceptyk

Data:
27-03-2006 22:42

Zabieram głos nie w sprawie dramy, bo jej nie widziałem, ale do wpisów które można przeczytać. Zostałem utwierdzony - żyjemy w czasach ostatecznych, jedną z oznak tych czasów będzie brak miłości i dużo pychy. Żeczą jasną jest, że nie wszystko wszystkim będzie się podobać, i jasne jest to, że każdy może się wypowieedzieć nawet krytycznie. Chciało by się "mięsa", pokarmu stałego dla ducha, ale czy mleko nie jest właściwszym pokarmem gdy czyta się te posty?

Może należało by zacząć nauczanie o potrzebie miłości do blizniego i powstrzymywania emocji i języka itp.

Starsi nie zawsze mają racje!, są starsi którzy stają za kazalnicą, a nie wiedzą z autopsji co to jest miłość i tolerancja, są starsi którzy rozpalili by chętnie wielkie ognisko i wrzucili by w nie wszystkie śpiewniki i instrumenty muzyczne. Nie trzeba się z nimi zgadzać do końca, ale trwają dzięki łasce. Bóg ich kocha i my powinniśmy okazywać im szacunek, chociażby ze względu na wiek. Są też starsi którzy nie tolerują dramy na nabożeństwie, i kto wie czy nie mają racji?, bo centralne miejsce w kościele powinno zajmować głoszenie Słowa Bożego. Należy też pamiętać że jest młodzież, zdolna, ambitna i chętna do pracy na niwie Pańskiej, której należy sie pomoc i zrozumienie ze strony starszych. I na koniec pamiętać trzeba, że to dzięki korzeniom pięknie gałązki rozkwitają, ale żeby były dobre owoce na tych gałązkach, trzeba nie korzenie a gałązki przycinać, bo bez pielęgnacji
i formowania gałązek drzwko dziczeje, a owoce stają sie cierpkie.

"A my, którzy jesteśmy mocni, winniśmy wziąć na siebie ułomności słabych, a nie mieć upodobania w sobie samych. Każdy z nas niech się bliżniemu podoba ku jego dobru, dla zbudowania."
Rzym. 15:1-2
siostra Zielonogórzanina ;)

Data:
28-03-2006 09:49

Zgadzam się po części z nie?sceptykiem. Fajnie poczytać takie opinie na forum. "takie" to nie znaczy zgadzające się z moim zdaniem, ale rozsądne i pełne miłości.

Zdumiona... tak, chcrześcijanin to człowiek tolerancyjny. ale! nie tolerancyjny - "róbcie wszystko na co macie ochotę, grzeszcie, pijcie, bawcie się". Tolerancja to dla każdego coś innego. Dla mnie to jest akceptowanie człowieka, ale nie akceptowanie jego grzechu. I dozwolenie na wszystko co jest dobre, zgodne z Biblią, Bogiem... nawet jeśli niezgodne ze mną, z moją wolą, moim światopoglądem. Ja tak to widzę i nie mam zamiaru narzucać mojego sposobu widzenia innym. Bo to też tolerancja :-) nie zawsze mi wychodzi, ale cóż... tylko człowiekiem jestem.

droga Zdumiona... nie mam nic przeciwko zdaniu Justyny, po prostu się z nim nie zgadzam. I kropka. Nie ma co się kłócić bo ile ludzi tyle zdań. Natomiast wydaje mi się że Justyna robi z siebie męczennicę. Niepotrzebnie - nikt jej nie zlinczuje za to że ma inne zdanie. Ma do tego prawo. A co innego kłótnie a co innego dyskusje gdzie każdy może wypowiedzieć swoje zdanie i inni je szanują nawet jeśli się nie zgadzają.
bdv - musiałaś mnie z kimś pomylić, ja nie pisałam nic o fałszywej pobożności bo... nie mi sądzić, kto jest pobożny a kto udaje. To już Bóg wie najlepiej.

podrawiam :-)
Kulka

Data:
28-03-2006 11:02

Swiadectwo Marcusia mialo sluzyc ku zbudowaniu a nie ku temu zeby ktos je krytykowal, czy ludzie na nabozenstwie mysla jak tu skrytykowac czy jak wspaniale w tym zadzialal Bog. Kurka wodna nie na tym to polega, zamiast widziec wady sklonmy sie ku temu zeby widziec zalety, czemu jak cos jest zle i mamy zamiar kogos obrazic za to nie zachowamy tego dla siebie. Wystarczy pomyslec ze ta osoba ktorej mamy to powiedziec moze sie zasmucic, moze ja to zabolec, badz moze nawet upasc. Wiem to po sobie. Wiem, ze nie zawsze sie tak da ze sa roznice zdan, ale czemu nie znajdziemy w tych roznicach czegos wspolnego ku milosci zbudowaniu i itd. Bog wybaczy nam kazda klotnie ale chyba to nie na tym polega. Czemu nie modlimy sie "Panie, pomoz mi kochac twoja miloscia blizniego, aby on byl zbudowany, nie ja". Ten swiat jest taki egoistyczny, czemu musimy byc podobni... :-(

Ponoc mamy uciekac sie od tego swiata a upadabniamy sie, to jest przykre, ja kocham wszystkich ze zboru jak jedna wielka rodzine mimo ze wielu osob albo nie widzialam na oczy albo nie znam. Nie musze znac, mi starczy ten serdeczny usmiech rano w niedziele, albo prawdziwie szczery usmiech Cioci Marylki. Zeby wszyscy widzieli jaka ona jest dobra i kochana, czemu nie bierzemy z niej przykladu? Kiedy mam czas "pustynny" z Bogiem, starczy ze pojde do Cioci, a z pustyni przechodze nad wielki ocean Bozej milosci. Czemu wszyscy nie moga tacy byc, czemu klocimy sie nad wyzszosc jakiegos tam odlamu nad jakis tam, czemu patrzymy na cialo nie na dusze, czemu nie kochamy sie i nie zarazamy innych ta miloscia? Czy to takie okropne i oblesne jak komus delikatnie krotsza koszulka odsloni kawalek plecow? Albo ze ktos ma koszulke z napisem? Prosze was siostry i bracia, nie badzmy slepi na swiat duchowy, badzmy slepi na cielesny i na ten swiat. Drama miala byc ku zbudowaniu nie ku temu zeby patrzec na cialo lub koszulki, nalezy na nia patrzec duchowo.

Pozdrawiam was kochane siostry i bracia, prosze przemyslcie to co napisalam, a chocby przeczytajcie ze dwa razy, bo wierze iz pisalam to pod wplywem Ducha naszego kochanego Ojca.
mloda os

Data:
28-03-2006 11:25

nie?sceptyk - zgadzam się z Twoja wypowiedzia.

"Może należało by zacząć nauczanie o potrzebie miłości do blizniego i powstrzymywania emocji i języka itp."

Uwazam ze w naszym zborze to wrecz koniecznosc, bo czytajac wpisy w tym temacie (i nie tylko) az trudno uwierzyc ze niektorzy ich autorzy maja jakies pojecie na temat milosci.

Kazdy ma prawo miec swoje zdanie na temat dramy, mlodziezy, grupy uw itd. i chodzi mi jedynie o forme wyrazania swej opini.

Ot znalezli niektorzy miejsce gdzie beda mogli bez skrepowania pisac na braci i siostry co sie im w nich nie podoba, nie biorac chyba w ogole pod uwage faktu, iz takie zachowanie nie jest ani Biblijne ani nawet kulturalne. Bardzo mnie ciekawi czy stojac przed Bogiem równie chętnie krytykowaliby swoich braci i siostry. Szkoda ze dajecie taki zly przyklad mlodym ludziom.

No i po czym to inni maja was poznac, ze jestescie dzicmi Bozymi? Ja bym nie zgadl.
Doti

Data:
28-03-2006 12:08

Tak sobie czytam i myślę, że nie o taki dialog chodziło Zielonogórzaninowi (wierzcie mi, znam chłopaka). to smutne, że nie umiemy szanować zdania innych, a oczekujemy, że nasze będzie szanowane.

Niestety nie byłam wtedy w zborze i nie widziałam dramy jednak chce napisać coś: nie jestem przeciwniczką tego typu przekazu myślę, że prawie każdy sposób pozyskania kogoś dla Boga jest dobry. Celowo podkreślam prawie bo nie pozyskasz (KULKO OBURZONA lub NIE) kogoś skacząc z nim czy tańcząc, czy też tłumacząc mu ewangelie na "język hip-hopu" jeśli Bóg kogoś nie dotknie to wszystko nic nie da. A poza tym jeszcze utwierdza się człowieka w przekonaniu, że tak naprawdę to nic nie musi zmieniać!

Jeśli chodzi o dramę to jeśli nawet dotknęła ona tylko jedną osobę i wpłynęła na jej życie powodując zmiany BYŁO WARTO. Niejeden kaznodzieja nigdy tego nie osiągnie.

Proszę miejcie trochę wiecej szacunku dla tych starszych bo gdyby nie oni nie było by was tu gdzie jesteście oni mają swoje przyzwyczajenia, a wy swoje..... sami wiecie jakie np.: ciągłe gadanie w czasie kazania i pisanie liścików, więc zanim nazwiecie kogoś mało pobożnym czy religijnym najpierw zobaczcie, czy wy jesteście lepsi.............................

Mam nadzieje ze nie byłam złośliwa (czasem bywam) dziś nie chciałam! (naprawdę)

Pozdrawiam.
siostra Zielonogórzanina ;)

Data:
28-03-2006 14:38

Doti....... byłaś złośliwa i to na maxa (jak zwykle zresztą...) nie no żartuję, w sumie chciałam zwrócić uwagę na to stwierdzenie: Proszę miejcie trochę wiecej szacunku dla tych starszych bo gdyby nie oni nie było by was tu gdzie jesteście. Tak, to prawda, zawsze to powtarzam.
Justyna

Data:
28-03-2006 18:31

Dobrze, WYSTARCZY!

Już mnie przekonaliście jak swietnym jest pokarm duchowy z DRAMY. Nie spodziewałam się, że mamy tak gorliwą młodzież, oby tylko ładniejszym językiem rozmawiała. Siostrze Zielonogorzanina odpowiem tylko, że nie robię z siebie męczennicy, nie wiem gdzie to wyczytała?

Widzę, ze zaczyna przeczyć sama sobie... Myślę, że gbybym napisała POCHWAŁĘ, dyskusja potoczyłaby sie innym torem. Pamiętajcie, nie zawsze byłam staruszką, młodzież w Kosciołach dawniej tez była, ale musicie pamiętać, że "nadejdą te lata o ktorych powiecie - nie podobają mi się" i może będzie znowu młodzież...?

Zrobiło się cieplej na dworze, może spotkamy się na deptaku... na przedstawieniu dramy (przyznacie, że juz wcześniej zachęcałam Was do tego, we wcześniejszym poście).

Pozdrawiam, dedykując - 1 List do Tymoteusza 1:18-19
Kulka

Data:
28-03-2006 22:42

Dotii... prosze Cie, dobrze wiesz ze nie chodzilo mi o jakies tam hip-hop bo sama go nie cierpie. Tylko o to co trafia do mlodziezy, dzis jest inaczej niz kiedys, jak i teraz i potem bedzie inaczej. Tak to juz jest ale to bylo zlosliwe ;-)

Z tym dotknieciem sie zgodze, ale chodzilo o forme ktora przemawia do mlodziezy.

Justyno, zdaje mi sie ze chcialas sie troche poczepiac, mlodziez jak mlodziez, kocha Boga, jezyk jak jezyk, rozni sie tak samo jak czasy sie roznia, nie podoba Ci sie nasz jezyk bo kiedys byl inny, jesli zaczniemy o tym polemizowac to wybuchnie podobna klotnia do tej i bedzie to tylko jalowe bebnienie palcami po klawiaturze.
słoneczko

Data:
29-03-2006 01:45

Witam!
Chciałabym wyrazić swoją własną opinię na temat. Po pierwsze to nie była drama bo drama jest także mówiona. Jest to zatem pantomima, w której gra toczy sie za pomocą pokazywania (jest to nowy sposób przekazywania emocji), niekiedy działa bardziej niż wielkie słowa. Po drugie nabożeństwo, na którym była wystawiana było prowadzone przez młodzież, ja to odczułam że starsi dają nam szansę aby pokazać cos nowego cos świerzego i pozwolic także na ożywienie w kościele - mam na myśli otwrcie serca na Ducha Świętego. Jak młodzież wykorzstała tą szansę to widzieliśmy i słyszeliśmy owego dnia. Przykro mi tylko z powodu mojej krótkiej bluzeczki ponieważ jedna osoba obraziła wszystkie dziewczyny, które grały w tej dramie mówic, że osoby miały za krótkie bluzeczki. Ciekawa jestem jednak w co ty byś się ubrała do takiej roli??? Myslisz że łatwo jest miec oczy z tyłu i wiedzieć kiedy wyjdzie ci bluzka. Niestety nie posiadam takich oczów a grając dałam całą siebie i nie myślałam jedynie o tym, w co się ubrałam. Skupiłam się bardziej na przekazie i na tym kogo gram. Podoba mi się ten rodzaj ewangelizacji i mam zamiar się w nią zaangażować. Nie mam pretensji do nikogo że grzeje ławę. Ale niech ludzie dają nam robić to co robimy, jak mamy do tego chęci i możliwości. W końcu od dawna szukamy jakiegoś sposobu, aby ewangelizować innych i tym samym służyć Bogu. Biorąc udział w tej pantomimie czułam że w jakis sposób czynię wolę Bożą, może dzięki temu ktos u nas w Zielonej Górze nie gdzies tam na zlocie czy na obozie nawróci się własnie dzięki tej pantomimie. Bóg do swego dzieła powołał swój kościół, używa wszystkich w kościele. Akurat niektórych czasem bardziej widać, jednak myślę że czasem Bóg starszych bardziej potrafi użyć niz młodych ludzi. Jednak jeśli są jakiekolwiek osoby które chcą dawać innym Jezusa i głosić jego Zbawienie niech to czynią w wybrany sposób aby tylko to było od Boga i takie właśnie mam zdanie. Kocham starszych w naszym zborze bo bez nich ten zbór nie byłby taki jaki jest, nie miałby takiego charakteru. Kocham też osoby młodsze ode mnie i w moim wieku. Bóg Nas Kocha i nie lubi patrzeć jak się tak znieważamy. Bo po miłości nas poznają. Niech będzie między nami miłość braterska. Co teraz myslą inni nie z naszego kościoła którzy czytaja jak skaczemy sobie do oczu? Czasem pomyslcie o tym.

Z Bogiem... :-)
Doti

Data:
29-03-2006 10:04

Kulka, pomyśl czy kiedyś było inaczej?? Skad możesz to wiedzieć?? Czy myślisz, że kiedyś młodzież nie robiła dram na niedzielnych nabożeństwach czy też na deptaku??

Wiesz, kiedy ja byłam w młodzieży (a było to całkiem niedawno) w każde niedzielne popołudnie bez względu na porę roku chodziliśmy na deptak, śpiewaliśmy, rozdawaliśmy traktaty i rozmawialiśmy z ludzimi.

Piszesz: Ponoc mamy uciekac sie od tego swiata a upadabniamy sie, jak myślisz czy taniec to upodobnianie się czy nie? A tak na marginesie to gdzie chciałabyś tańczyć żeby trafić do młodzieży????

Pozdrawiam!
siostra Zielonogórzanina ;)

Data:
29-03-2006 12:40

Justyno... nikt cię nie chciał przekonywać "jak swietnym jest pokarm duchowy z DRAMY"... nie wiem skąd tyle jadu w tobie (czy może raczej powinnam powiedzieć w pani - jak sugerujesz - jesteś starsza)

do zobaczenia na Deptaku :-)
zielonogorzanka

Data:
30-03-2006 00:26

hmmm... często na tym forum pojawiaja sie wypowiedzi ludzi, ktorzy chca stwierdzic co podoba sie Bogu a co nie... ale czesto tez nalezalo by sie chyba spytac czy same slowa ktore pojawiaja sie tu, dotyczace tych kontrowersyjnych spraw... czy one podobaja sie Mu... Moze zamiast krytykowac po prostu przyblizmy sie do Niego, poznajmy Jego serce... moze wtedy bedziemy potrafili choc troche widziec ludzi i ich dzialanie takim, jak On je widzi... i wtedy tez bedzie w nas wiecej milosci do siebie, wtedy rowniez nie bedziemy w stanie siedziec w lawce bezczynnie ale za wszelka cenne bedziemy sie starali sluzyc tym, co mozemy uczynic - zeby zbudowac... nie badzmy tak skorzy do osadu bo przeciez z kazdego slowa zostaniemy rozliczeni... poza tym zanim powiemy o kims cos negatywnego to zastanowmy sie, czy sami jestesmy wzorem i robimy wszytko, co w naszej mocy...

Jesli chdzi o forme dramy... hmmm... jestem zwolenniczka SLOWA BOZEGO i uwazam ze absolutnie nie stracilo swojej wartosci!!! Jest rowniez dzis wielu kaznodziei, ktorzy "po prostu" zwiastowaniem zdobywaja dusze dla Chrysusa. Glosza "proste" prawdy biblijne, ktore rowniez dzisiaj maja moc... kiedy sa gloszone z moca Ducha Sw. Jednak czy to jedyna forma ewangelizacji? Przeciez kazdy z nas jest inny! Do kazdego przemawia inna forma, najwazniejsze by byla zgodna ze Slowem Bozym! Kochani czyz Jezus bedac na ziemi nie zwiastowal, nie nauczal ludzi w przypowiesciach? A dlaczego za pomoca tej formy? Po prostu odnosil wartosci, ktore chcial przekazac, do ludzkiej codziennosci, tak by ludzie lepiej mogli pojac glebie tych slow. Myle, ze i w dzisiejszych czasach ludzie potrzebuja obrazowej formy. Czy nie jest tak, ze slyszac kazanie wzbogacone przez doswiadzczenie z zycia kaznodziei latwiej jest nam zapamietac jego przeslanie?

Coz kochani, zachecam do tego, zeby pytac sie Boga o to w jaki sposob mozemy Mu sluzyc... Do jakiej grupy ludzi nas posyla i w jakiej formie mamy im uslugiwac... bo przeciez w inny sposob bedziemy pracowac z dziecmi, w inny z bezdomnymi, co innego przemowi do naukowcow... waznym jest by w tym wszytkim niesc ludziom Boza milosc :-) pamietajmy ze osadzajac osobe, ktora stasuje taka czy inna forme mozemy krytykowac Tego, ktory ja pobudzil aby w ten sposob zwiastowac...

Pozdrwaiam :-)
Kulka

Data:
30-03-2006 06:31

Wiesz Luthien, ja sama nie wiedzialam ze ten kawalek zdania mozna tak zinterpretowac, nie wpadlo mi to do glowy i nawet nie mialam na mysli tego o czym napisalas.

Po co od razu zmieniac tlumaczenie, wystarczy zmienic sposob ewangelizowania i wszystko bedzie dobrze. Pokazac im kilku "rapujacych chrzescijan" zeby wiedzieli ze chrzescijanin tez czlowiek a nie niewiadomo co. 90% osob tak wlasnie mysli i to jest przykre. Ja osobiscie nie lubie sie zamykac w jakichkolwiek ramach bo po co. Bog nigdy nikomu nie kazal sie zamykac i to jest dobre. W koncu nie kazdy po nawroceniu MUSI byc w kosciele zielonoswiatkowym ale moze byc w tysiacu innych.
Doti

Data:
30-03-2006 10:49

Ja nie chce się z tobą kłócić, gdybym chciała wybrałabym inny sposób.... uważam, że forum to nie odpowiednie miejsce na kłótnie.

Chciałam ci tylko uzmysłowić, że nic nie wiesz o tym co było i jak było kiedyś myślisz, żę wy teraz otkrywacie amerykę bo wstawiacie dramy, chcecie hio-hopu itp... spróbuj kiedyś porozmawiać z jakimś trzydziestoparolatkiem w naszym zborze może wtedy zrozumiesz o co mi chodzi.

I jeszcze raz ja się ciebie nie czepiam, gdybym chciała uwierz mi na pewno nie używałabym do tego forum!!!

Natomiast ty jak widze (może lepiej czytam) czepiasz się każdego kto tu coś napisze! Może warto tą energię i czas wykorzystac na zdobywanie dusz dla boga! po co znieczęcać do siebie innych zborowników?

Kończę bo ta dyskusja niczego dobrego nie wnosi.

Pozdrawiam!
Zielonogórzanin

Data:
30-03-2006 13:01

Zielonogórzanko - jak najbardziej się zgadzam :-)

Luthien - slyszałem wiele chrześcijańskiego hip-hopu i był nawet spoko :-) Ale słyszałem też piosenke (hip-hop) z tekstem "raduję się, gdy widzę, że Jezus to nie stary pryku"... hmmm oceń to sam - mnie zaszokowała odwaga autora - Ja nie odważył bym sie napisać piosenki z takim tekstem...

A co do zmieniania Słowa Bożego na język "blokowisk" to jeśli jesteś na tyle odważny to się tego podejmij ale najpierw powinieneś przeczytać taki mały fragmencik z Biblii z Obj. Św. Jana rozdział 22 wersety 18 i 19...przeczytaj - zachęcam :-)

Myślę, że zostały poruszone dobre tematy na tym forum... ciesze się

Pozdrawiam :-)
siostra Zielonogórzanina ;)

Data:
30-03-2006 14:09

Luthien... czytałam ewangelię według zioma Janka i... prawie zwymiotowałam, tak to było obrzydliwe! Co powiesz o stwierdzeniu "jak Stary uzdrawiał tak i ja uzdrawiam"? Czy mówienie o świętym, wszechmocnym Bogu per "Stary" jest normalne? Dla mnie nie. Może pójdzmy na 4,8 albo zaćpajmy zielsko z hiphopwcami żeby ich przyciągnąć do Boga? To chore jest... Biblia jest dla każdego nieułomnego Polaka zrozumiała. Co innego obce nacje, mające inną kulturę (jak wspomniani tu Eskimosi). Oni by nie zrozumieli słowa chleb. a taki współczesny hiphopowiec zrozumie (choć czasem w to wątpię, ale to tylko moje subiektywne odczucia...) Czy według ciebie ja jako przyszła nauczycielka powinnam rapować o czasownikach uczniom bo inaczej do nich nie dotrę? Bądzmy poważni i nie wycierajmy sobie gęby Panem Bogiem.
siostra Zielonogórzanina ;)

Data:
30-03-2006 14:14

Luthien... jeszcze jedno. uważam że hip hop to troche tandetny ale jednak popularny styl i powinno się go wykorzystywać w ewangelizacji. Sama mam przyjaciela który to robi, ale rapuje Słowo Boże albo o tym jak Bóg zmienił jego życie a nie wkleja kawałków "Jezus to nie stary pryku..." we mnie się gotuje jak widzę brak szacunku dla Boga. Ja bym się o swoich rodzicach wstydziła tak powiedzieć, a co dopiero o Bogu... dla mnie to przegięcie.
philipens

Data:
30-03-2006 17:04

A propos dramy... coz sam bralem w niej udzial. Jak ja do tego podchodze? Nie chodzi mi o dobre aktorstwo nie nie nic z tych rzeczy. Podobnie jak w Uwielbianiu Pana nie mamy być gwiazdami na scenie.. zreszta nie uwazam siebie za aktora a za dobrego to juz w ogóle... dramy czy ogolniej ujmujac ewangelizacja przez sztuke to cos w czym czuje sie dobrze i jestem przekonany ze glownie tu Bóg chce mnie uzywac. Mamy glosic Zbawinie, Radosc kazdemu i nie wazne jak, prawda? Byle by Ewangelia byla zwaiastowana. Bog kazdego z nas stwozyl inaczej, kazdy jest inny i kazdy w czyms innym bedzie czul sie dobrze. Poprostu tak zostal stworzony. Jako Cialo Chrystusa mamy sie wzajemnie uzupelniac. Osobiscie jest mi ciezko wyjsc na ulice podejsc do jakiejs osoby i z miejsca glosic mu Jezusa. Nie znaczy to jednak ze przekreślam ta forme ewangelizacji. Przeciwnie! Chwala Bogu za ludzi którzy ewangelizuja wlasnie w taki sposob!! Wierze ze jestem prowadzony przez Ducha Świętego i jesli On zechce zebym podeszedl do kogos i glosil mu "z miejsca" to zrobie to. Wierze ze Duch Święty da mi mądrosc i bede wiedzial co mam mówic. Jednak jak mam miec wybor to wole wyjsc na miasto z drama. Bóg sie do tego przyznaje. A jest to dobry punkt wyjscia do nawiazania pozniejszej rozmowy z ludzmi. Mam gorącą prosbę - nie mowmy to jest dobre a to nie bardzo, to jest fajne a to nie, gdy mowimy o gloszeniu Ewangelii! Pewne rzeczy moga nam pasowac pewne nie - tacy juz jestesmy. Ale uzupelniajmy sie, nie krytykujmy siebie nawzajem bo to zawsze burzy a my mamy budować Boże Królestwo.

Jeśli chodzi o subkultury... sam w jednej wyroslem i nie sadze zeby Biblia tlumaczona na dany jezyk subkultury cos dala... czytalem Ew. wg ziomka Janka i mysle ze przeklad nie byl najszczesliwszy... Zgadzam sie z Kulka. Dopasujmy sposob ewangelizacji do danej subkultury - nie dopasowujmy Bozego Slowa. To Duch Święty dopasuje je do kazdego serca... inaczej glosi sie w Afryce inaczej w Europie nie mowiac juz o naszym pieknym Polandzie... trzeba sie "dopasowac" do danej kultury. Ale to nasz sposob gloszenia trzeba dopasowac - nie Boze Slowo (no i nie Boga jak by komus cos takiego na mysl przyszlo)

pozdrawiam cieplutko :-)
Luthien

Data:
30-03-2006 17:50

Po pierwsze - nie jestem nim, ale nią ;-) Po drugie - nie, nie jestem za nazywaniem Boga "Starym" i do głowy by mi to nie przyszło. Bóg jest Bogiem i należny Mu jest cały szacunek. Mówienie o "pryku" też mi się nie podoba. Nie jestem też na tyle odważna żeby dokonywać przekładu Biblii na hip hop - nie siedzę w tym środowisku i nie umiałabym tego zrobić. Tyle do Zielonogórzanina.

Co do Siostry - przykład z Eskimosami był tylko jednym z wielu przykładów na to, że dostosowuje się przekaz do odbiorcy, czyli - każdemu według możliwości intelektualnych. Przecież nie będziesz swoim uczniom mówić o czasownikach językiem akademickich wykładowców, prawda? Dostosujesz swoją wypowiedź do ich poziomu. I o to mi chodziło. Tak jak sama piszesz - "powinno się go wykorzystywać w ewangelizacji". Więc nie myśl że popierałabym palenie ziela z hiphopowcami czy wycie do księżyca z satanistami żeby ich pozyskać. Po prostu popatrzmy na to, czego ludzie słuchając, co czytają, poznajmy ich i "złówmy" dla Niego. Dostosujmy przekaz do możliwości odbiorcy... Mam nadzieję zę teraz będę właściwie zrozumiana.
parafianin

Data:
30-03-2006 18:19

"Róbcie co chcecie target=_blank>link" - Wiesław Stebnicki. Natknąłem sie na świetny artykuł w czytelni na tej Stronie. Polecam, zachęcam do przeczytania, tolerancja i nie tylko...
Kulka

Data:
30-03-2006 19:31

Doti, piszesz ze nie chcesz sie klucic a twoj post mowi zupelnie co innego... Dobrze, wiec znow uparcie zacznijmy od poczatku:
Nie powiedzialam ze wiem jak bylo, tylko PRZYPUSZCZALAM.
Nie mowie ze ktokolwiek odkryl ameryki nawet mi to na mysl nie przyszlo, dramy wystawic moze kazdy kto je LUBI, ja je popieram i dlatego je bronie.
Nikt nie pisal ze chce hip-hopu albo cos przeoczylam...

Doti, ale ostatnie co napisalas to byla "lekka" przesada. Ja sie nikogo nie czepiam, nigdy nie mialam zamiaru a ze ty to widzisz to ja nie wiem. Ja wchodze wesola na strone, czytam co kto napisal, mysle co napisac i dopiero pisze, zeby bylo dobrze. NIKOGO sie nie czepiam powtorze. Nikogo do siebie nie mam zamiaru zniechecac, ale tobie sie udalo mnie zniechecic, a moze to poprostu ostatnio moj brak energii, Doti ja wcale nie mam energii, jak sama wiesz jestem od ciebie o wieeeele mlodsza. Byla bys bardziej delikatna, moja wiara wcale nie stoi na skale, ale twoja tak, a przez takie cos moge zupelnie przestac uczeszczac do zboru co by bylo rownoznaczne chyba z... niewara? (Ja sie tam nie znam, ale mam uczucia ktore da sie latwo zranic)

Nie chce w nastepnych postac czytac ze jestem taka i owaka, Temat nie traktuje wcale o tym tylko o dramach. Napisze tyle ze ja je bronie i juz, to jest dobry sposob ewangelizacji, zwlaszcza jesli ktos woli ogladac niz sluchac (np. ja)

Ja sie juz nie bede odzywac na forum, nie ma sensu skoro wszystko co napisze jest rozumiane na opak, nie ma w tym zadnych aluzji podteksow ani nic.

Milej dyskusji i zegnam, nie bede zasmiecac wątku.

Zielonogórzanin

Data:
30-03-2006 23:48

No więc moja droga "Luthien" (zwróć uwagę na żeńską formę :-) teraz się z Tobą zgadzam... i przepraszam, że źle oceniłem Twoją wypowiedź... tak jakoś na opak zrozumiałem :-)

Philipens tez miałeś ciekawe przemyślenia... niech no tylko się cieplej zrobi to ruszymy na miasto nie??

To prawda, że młodzież trzeba jakoś zachęcić do rozmowy i wogóle do wysłuchania czegoś na temat Bożego Słowa :-) Wiem to, bo zapraszalem wielu swoich znajowych na musical "Pocztówka z piekła"... do dziś pytają kiedy robimy coś jeszcze... takie nowoczesne i niekonwencjonalne metody ewangelizacji wsród młodzieży przynoszą skutki :-) jeśli zaprosił bym ich do kościoła może przyszła by jedna osoba a przyszło kilkanaście :-) tak jak philipens mówil (pisał) jest to dobry sposób na nawiązanie późniejszej rozmowy...

Za dużo nie pisze bo niechętnie się czyta długie wypowiedzi...

Cieszę sie, że jest takie miejsce jak to forum, na którym można tak popisać :-)

Pozdrawiam :-)
philipens

Data:
31-03-2006 08:08

Również polecam artykuł "Róbcie co chcecie target=_blank>link" Wieśka Stebnickiego. Bardzo dobry.
Doti

Data:
31-03-2006 10:01

Wiesz Kulka, czuję dokładnie to samo co ty, wszystko co napisałam źle odebrałaś! Może faktycznie różnica wieku... wychowania... myślenia, być może było zbyt wiele skrów myślowych i takie tam.

Przyko mi, że w mojej krótkiej ostrożnej wypowiedzi znalazłaś tyle złych rzeczy.

Mam proźbę, przeczytaj to jeszcze raz spokojnie może wtedy zrozumiesz moje intencje.

Dla ogólnej wiedzy (do wszystkich którzy będą to czytać) nigdy nie byłam przeciw nowym formom przekazu ewangeli (pomijając oczywiście "Czytankę wg zioma Janka" która podobno ma być niedługo dostępna w empikach).

polecam: I Koryntian 6:12

Zycze miłego dnia
Pozdrawiam!
siostra Zielonogórzanina ;)

Data:
31-03-2006 10:23

Luthien, cieszę się że cię zrozumiałam (w końcu) i zgadzam się, przynajmniej częściowo :-) również polecam wspomniany artykuł, jest bardzo dobry.
Doti

Data:
31-03-2006 10:23

Ja też polecam artykuł "Róbcie co chcecie target=_blank>link" W. Stebnickiego, fajny.
Luthien

Data:
31-03-2006 20:04

Kulko! Nie łam się i pisz dalej, w końcu to forum na którym każdy może napisać, co uważa, więc nie zniechęcaj się. Czasem osoby, które są złośliwe (a tak o sobie pisze Doti) ranią czasem ludzi nie mając nawet takiego zamiaru - po prostu tego nie dostrzegają. Masz prawo napisac co myślisz. Tym bardziej że nie jest to nic złego ani nieodpowiedniego. Niedomówienia czasem się zdarzają a na pewno nikt nie chciał cię "zgasić" - Doti przecież cię przeprosiła. Dziwi mnie tylko jedno - skoro wiesz, kto to jest (piszesz że jest od ciebie duuuużo starsza więc musisz wiedzieć kto to) to czemu nie pogadacie bezpośrednio, na grupie domowej czy w kościele? Może byłoby prościej i bez kwasów?

Zielonogórzaninie i Jego Siostro - cieszę się że ostatecznie doszliśmy do porozumienia :-)

Pozdrawiam wszystkich i życzę wam coraz lepszych relacji w kościele i nowych, skutecznych pomysłów na "zarażanie" ludzi miłością do Boga!
Kulka

Data:
01-04-2006 12:48

Wnioskuje z tego co Doti pisze, nigdy jej nie widzialam na oczy a nawet nie wiem kto to jest albo moze byc. Z reszta malo kogo znam z forum, no moze jakos wiem kto to moze byc Zielonogorzanin i jego siostra no i oczywiscie Philipens ;-) A i zapomnialam o Agnieszce. Wiecej osob nie znam raczej.

Nawiazujac do tematu, czemu nie ewangelizowac poprzez sztuke, hiphopowcow ewangelizowac pokazujac im ze chrzescijanin tez czlowiek, pokazac im nawroconych hejhopowcow ;-) Nie mam na mysli tej ew. wedlug zioma Janka. Bo dla mnie takie cos to brak szacunku do Ojca. Trzeba poznac to co lubia ludzie i dopasowac sposob ewangelizacji do nich aby byl skuteczniejszy, Slowo Boze sam Bog dopasuje do konkretnego serca. Kazdy czlowiek lubi co innego i co inne mu pasuje. Np. jedna osoba lubi czytac psalmy a druga przypowiesci Salomona, a znowusz trzecia woli czytac Ksiegi Krolewskie badz tore (5-ksiag Mojzeszowy). Trzeba uswiadomic ludziom ze to nie kosciol katolicki gdzie caluje sie krzyz badz smiga na kolanach wokol posągu, ze tu jest wolnosc w Panu, ale nie zrozumcie tego zle, wolnosc czyli to ze nie trzeba stac na bacznosc, spiewac ze spiewajnika :-). Tu jest wolnosc kazdy moze Lubic co chce. Moze czytac psalmu, ksiegi Krolewskie badz ksiazki Chrzescijanskie. Jesli ktos lubi fantastyke albo jest zwyklym marzycielem, moze poczytac Narnie. Nie zamykajmy chrzescijanstwa w cztery sciany kosciola, badz ramy co wypada a co nie. Pokazmy ludziom ze to wspaniala milosc, badz jak Philipens powiedzial na grupie "Chrzescijanin jest lagodny, mily, dobry, kochajacy na zewnatrz, a w srodku jest jak stal, jest jak stal pokryta aksamitem" Strasznie mi sie to spodobalo dlatego pozwolilam sobie zacytowac. Nie jestesmy w koncu tacy bezbronni i glupi za jakich uchodzimy. Pokazmy to ludziom, oni unikaja nas ze wzgledu na to ze nie chca byc jak koziolki ofiarne. Pokazmy ze jest inaczej.
misza

Data:
22-12-2006 23:58

Witam. Ja miałem zaszczyt grac przez 2 lata w dramach, umiem chyba z 20 i powiem wam jedno że dramy to jaskaś pomyłka, przynajmniej większosć, ale jest czy raczej sa wyjątki, i między innymi jest tam Władca Marionetek. jest to drama inna niż wszystkie bo nie jest monotonna i nie jest statyczna, potrzeba dużo wkładu i inwencji by ja dobrze zagrać, ale to jest wyjątek z pośród wielu.
Zadaliście sobie pytanie kiedyś, czemu sa damy robione w polsce, szczegulnie na ulicy??

Pomyslcie o tym i moze dojdziecie do tego samego wniosku co ja, ze jest to zamiennik na brak mocy w kościele, a przeciez trzeba jakoś ludzi "ewangelizować" lub chociaz zaciekawić. Jest to przykre i bolesne, ale tak jest, do dram często zatrudnia się ludzi bez pojęcia o mocy zmartwychwastałego Syna Bożego, i graja jakąś role i to wszystko. Szkoda że diabeł oszukuje ludzi w "kościele" a może to oni sami sie oszkuja, bo myślą że "jakoś to będzie" i " może " Bóg pobłogosławi i ktoś się nawróci po obejżeniu dramy. Ja myśłe że to nie tak powinno wyglądac. podobnie jest z muzyka, kościól wypuszcza coraz więcej modnej muzyki aby zainteresowac ludzi soba, a ludzie nie chcą i tak przyjśc czemu?? bo nie ma przekonania o grzechu sprawiedliwości i sądzie, niestety tak to wygląda, ale bedzie dobrze bo skoro znamy miejsce problemu to JHWH jest lekażem i to uleczy, i kosciól powstanie w mocy i bedzie głosił że nadchodzi książe pokoju. HalleluJah.

Bracia w Mesjaszu nie poddawajcie sie , i niezapominajcie że Bóg mam moc przemienic ten kraj który sam sie przeklina i oddaje pod opieke demonom, ale nasz Bóg jest większy, nasz Bóg ma moc oddac to co zjadła szarańcza, ale To my musimy o to walczyc na kolanach, i w pragnieniu, aby dzien piędziesiątnicy dzień nadania prawa przez Boga został naszym dniem, dniem który zmienia wszystko, dniem który kosztuje wiele wyżeczeń i niezrozumienia ze strony innych ludzi którzy nie zostawia swoich egoizmów, ale tez ten dzień bedzie dniem wzmocnienia w tych trudnych dniach w któryh żyjemy. i wtedy nie bedzie potrzeba dram, pajaców, czy czego tam jeszcze, bo Duch Boga będzie w nas dzałal obficie. Do tego dążcie i nie przestawajcie prosic a z radośica wejdziemy na największe uwielbienie wszechświata. Czytajcie słowo i niech JHWH da wam pokuj, i niech rozjaśni swoje oblicze nad wami.
przyjaciel

Data:
23-12-2006 08:20

Witam .Wiem ...moze nie doczytalam wszystkich postow i moze bede sie powtarzac ale chcialabym wyrazic swoje zdanie na ten temat . Nie jestem z waszego zboru ... ale znam ta drame jak i wiele innych....i gram w roznych dramach i uwarzam ze nie jest to pomylka lub strata czasu a osoba ktora napisala ze szkoda czasu na wystawianie takich dram myli sie ... bo czym my jetesmy lepsi od ludzi na ulicy ... zajmujemy tylko miejsca w lawce i zabieramy cenne powietrze .... Bog dal talent ludziom aby go wykorzystali ...a doswiadczylam tego ze przez drame czy pantomime Bog naprawde dziala ... tak samo jak przez muzyke ... zgadzam sie czytanie slowa jest bardzo wazne i gdybym miala wybierac nie zamienilabym tego na nic innego ... ale inne srodki tez mozna wyprubowac ... zgadzam sie tez z misza ze bez mocy Bozej to nie ma wiekszego sensu , bo bedzie to jeden wielki spektakl , ale jezeli Bog posyla prawdziwie Mu ufajacych ludzi i kladzie im na sercu taki sposob ewangelizacji to ja jak najbardziej jestem za ... jestem swiadkiem ze po takich dramach mozna zachecic ludzi do powazniejszej rozmowy
milusia

Data:
25-12-2006 21:35

taak cialabym tylko dodac ze skoro Bog daje srodki to trzeba je wykorzystac ... lepiej przekazywac ludziom ewangelie przez drame czy pantomime niz nie glosic jej wcale ...a ci ktorzy najbardziej sie temu sprzeciwiaja najczesciej nie robia nic w tym kierunku tylko grzeja lawki zborowe ( oczywiscie nie generalizuje bo nie wszyscy sa tacy sami )
...a co do osob przedstawiajacych drame to uwarzam ze powinni to robic ci ktorych Bog do tego powolal... napelnieni moca Boza , bo jezeli jest cos z czlowieka to nic z tego nie bedzie .......
Z Bozym Blogoslawienstwem

Odpowiedz

Imię:
Email:
- niewymagane
Treść:
 
kod z obrazka
Kod z obrazka:
 
Wysyłając formularz akceptuję Regulamin forum emaus.zgora.pl
 
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003 - 2012 emaus.zgora.pl
online: 31 • dzisiaj: 851 • wszystkich: 2129827